Wczytywanie ...

Ziołolecznictwo i coaching zdrowia

Wspólnie poszukajmy drogi do zdrowia
ruchome schody

Wyżej d**y nie podskoczysz

Głową muru nie przebijesz. Taka jest prawda i najlepsze co możesz dla siebie zrobić, to po prostu pogodzić się z tym. Oszczędzi Ci to niewątpliwie wiele czasu, energii i zdrowia.

Niby oczywista oczywistość, a jednak już tak jakoś mamy, że chcielibyśmy nad wszystkim panować, wszystko kontrolować i ogarniać. Niestety, to niemożliwe. To jest iluzja, na dodatek bardzo szkodliwa, która może wyrządzić nam wiele szkód.

Skrzętnie planujemy przyszłość, obmyślamy strategie, wybieramy najlepszą taktykę. Często poświęcamy całe lata na realizację jakiegoś ważnego dla nas celu, który, kiedy przychodzi co do czego, niepostrzeżenie wymyka nam się z rąk.

Niechęć do zmian

Czy tego chcemy, czy nie, zarówno my sami, jak i świat wokół nas podlega ciągłym zmianom. Wielu z nas się przed tym broni, bowiem to co znamy, wydaje nam się po prostu bezpieczniejsze od niewiadomych, jakie niesie ze sobą przyszłość. Nie lubimy wychodzić ze swojej znajomej strefy komfortu, nawet jeśli czujemy się w niej źle. Brzmi to oczywiście paradoksalnie, ale tak właśnie często bywa. Co z tego, że jest nam źle, ważne, że wypracowaliśmy już sobie szereg przystosowań i nawyków do określonej sytuacji. Instynktownie wiemy jak się zachować w chwilach kryzysu. Lepsze znane piekło niż nieznany raj.

W tym miejscu przypomina mi się fragment nagrania Wandy Wegener, poświęcony programowaniu podświadomości na otwarcie się na zmiany. Wanda porównuje w nim życie do wody w strumieniu.

Dopóki płynie, jest czysta, jeżeli ją zatrzymamy, bardzo szybko będzie śmierdzieć.

Uważam, że to bardzo celna metafora, ponieważ życie samo w sobie jest właśnie zmianą, jest dynamiczne. Ucieczka od zmian, jest więc próbą zaprzeczenia istocie naszej egzystencji. Przyjmując taką postawę, pełną negacji i oporu, jesteś więc z góry skazany na cierpienie.

Życie jest jak jazda na rowerze. Żeby utrzymać równowagę musisz poruszać się naprzód. – A. Einstein

jazda na rowerze

Nieprzewidywalność życia

Możesz sobie planować calusieńkie życie, włączając w to własny pogrzeb, ale niestety – co byś nie robił, i tak wiele, wiele wątków potoczy się inaczej – nie jesteś w stanie zaplanować każdego jednego szczegółu, ponadto większość rzeczy zależy od Ciebie w bardzo niewielkim stopniu lub nawet wcale, chociażby zachowanie innych ludzi, czy pogoda. I to wcale nie znaczy, że będzie gorzej! Często okazuje się, że nieprzewidziane zrządzenia losu przyniosły nam spore korzyści. Ba, nawet wydarzenia, które na pierwszy rzut oka wydają się przykre i trudne, mogą okazać się dla nas zbawienne i np. stanowić impuls do zmiany życia na lepsze.

Zderzenie z rzeczywistością wcale nie musi bardzo boleć

Dlatego też zatrzymaj się i pozwól by dotarło do Ciebie, że – za przeproszeniem – wyżej dupy nie podskoczysz. Pozwól sobie zaakceptować fakt, że nie jesteś superbohaterem (Bogiem?) i porzuć jałową, iluzoryczną kontrolę nad tym, na co i tak nie masz wpływu. Pozwól sobie odetchnąć i poczuj ulgę. Płyń z prądem życia. Nie tylko będzie Ci łatwiej, ale to najlepsze, co możesz zrobić.

Na koniec chciałabym przytoczyć cytat, z książki czeskiego księdza Tomáša Halíka pt. „Hurra, nie jestem Bogiem!”, na który natrafiłam (przypadkiem?) w czasie pracy nad tym postem:

Jeśli odważymy się wypuścić z rąk lejce, które i tak niczym nie kierują, za które jednak stale jesteśmy ciągnięci – przez swoje lęki i zadufanie, przez swoją śmieszną, a przy tym i niebezpieczną megalomanię, głupotę i pychę – jeśli zrezygnujemy ze złudnej funkcji władców wszechświata, poczujemy wielką ulgę. Pokora i prawda wyzwalają i uzdrawiają.

Dodaj komentarz